Przejdź do treści

Dysleksja – wyzwanie godne mistrza

Dysleksja to trudność, która jest nie tylko frustrująca dla nauczyciela, ale przede wszystkim dla ucznia. Uporczywość zjawiska dysleksji, oraz szybkość rozprzestrzeniania się w szkołach jest zatrważająca. Dzieciaki, które często mają podobne trudności, albo starają się kamuflować, albo znajdują wyjście, często z pomocą rodziców oraz mądrych nauczycieli, albo nazywane są nieukami i leniami patentowymi.

To nie mój wymysł, ale wieloletnia obserwacja, poparta pracą właśnie z dziećmi dyslektycznymi, wysłuchiwania ich i próby znalezienia wyjścia z często zagmatwanej sytuacji w szkole. Niestety, każde dziecko jest inne, każde potrzebuje innej metody na zapamiętywanie, radzenie sobie ze stresem albo przypomnienie sobie odpowiedniej wiedzy w konkretnym momencie – co niewątpliwie stanowi największe wyzwanie. Wiem jednak, że największą rolę w procesie edukacji, ma poczucie własnej wartości, które u dyslektyków często jest na bardzo niskim poziomie. Te dzieciaki nie wierzą w siebie, często uprzedzają o swoich pomyłkach, wierząc w nie bardziej niż w możliwość powodzenia w trakcie jakiegokolwiek zadania. Często widziałam łzy i słyszałam: ja zawsze się mylę, ja tego nie wiem, ja to umiałam ale szybko zapomniałam.

Z wykształcenia jestem polonistą i anglistą. Fascynuje mnie język, lubię książki oraz dzieci. Nie mogę znieść smutnych min, które malują się na buziach, które do mnie przychodzą na lekcję. Zawsze zaczynam od rozmowy – obniżenia stresu, a potem przechodzę do dzieła. Ważne jest by łączyć wiele metod i aplikować je w odpowiednim momencie. Praca nie może być jednostajna, przeciwnie musi być ciekawa i dająca odnieść sukces – uszyta na miarę ucznia. Możliwości, które daje nauczanie jakiegokolwiek języka, jest nieograniczona. Jednocześnie mocno wierzę w magię książek, które stanowią swoistą przygodę, a z której dzieci dyslektyczne często rezygnują. Jako filolog w szczególności patrzę na to zjawisko ze smutkiem.

Już od dawna język oraz jego nauka ulega uproszczeniu. My – nauczyciele – prześcigamy się w tworzeniu rymowanek, definicji, rysunków oraz zabaw, które pomogą szybciej i efektywniej zapamiętywać. Jednak warto pamiętać, że nie ma sukcesu bez ciężkiej pracy. No, może czasami komuś uda się strzelić szóstkę w totka, ale jest to zazwyczaj dzieło przypadku i trafia się jednemu na milion. Nic nie zastąpi własnej pracy ucznia – żadna tabelka narysowana przez nauczyciela lub żadna zabawa. Oczywiście jeśli mamy te wszystkie składniki najpewniej odniesiemy sukces. Nasz uczeń odniesie sukces.

Istnieje teoria, która mówi, że pewne słowa występują nad wyraz często. Ich częstotliwość jest na tyle uderzająca, że stworzono listę właśnie tych słów. Niektórzy twierdzą, że jest ona wystarczająca, by porozumieć się w języku angielskim – ja uważam, że to jednak trochę mało, jednak warto ją poznać, zaprzyjaźnić się z nią i zapamiętać! Taką listę 150 najczęściej występujących słów w języku angielskim możecie znaleźć w Word frequency book.

Jest oczywiste, że nie podam mojej uczennicy listy 150 słów na jednej lekcji. Będę ją dzieliła na mniejsze kawałki, po kilka słów, które moja uczennica będzie musiała nauczyć się dekodować. Postanowiłam, że A. założy zeszyt – słowniczek, w którym będziemy wpisywać kolejne partie słów do dekodowania. Kluczem do biegłości czytania w języku angielskim, zresztą podobnie jak mówienia, są nieustające ćwiczenia. Brzmi żmudnie, ale postaram się by była to dla mojej A. przygoda bogata w małe sukcesy. Mam zamiar wciągnąć ją i zainteresować czytaniem książek w języku angielskim. Niemożliwe? Zobaczymy! Trzymajcie kciuki!

Pierwsza książka przeczytana przez A. w języku angielskim!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.