Dlaczego dysleksję się „leczy”? Dlaczego „dysleksja” to problem? Dlaczego odbiera się prawo poznawania świata w sposób mało utarty i nie przyjęty za jeden z prawidłowych? Dlaczego…?

Pracując z dziećmi dyslektycznymi muszę mieć się, nieustannie, na baczności. Zadają niezliczone ilości pytań i chcą mieć na nie odpowiedź natychmiast, a co najgorsze, mają często gotowe na nie odpowiedzi i własne teorie. Są niezwykle czujne, a przy tym wrażliwe. Pracując z nimi swobodniej, dając im pole do popisu, prawo do nieumienia, rozwijają się i prą do przodu zdobywając kolejne, coraz lepsze, oceny. Jest im niezwykle ciężko, często nie mogą wysiedzieć w ławce i wkurzają nauczycieli. Pomimo swojej, niekiedy ciężkiej, pracy, nie otrzymują spodziewanych efektów – ocen pozytywnych ze sprawdzianów, bądź kartkówek, czy wypowiedzi. Nie rzadko wkurzają również swoich rówieśników… ale ja ich uwielbiam, być może dlatego, że pozwalają mi spełniać ciągłą potrzebę zmian – co niektórzy, nie wybaczą nigdy dwa razy tego samego na lekcji.

Koszmarem jest zmuszenie dyslektyka do zapamiętania prawidłowego układu liter w danym słowie. Koszmar! Przekręcają je jak tylko mogą – jakby było to ich ulubione zajęcie. Często zgadza się jedynie pierwsza i ostatnia litera a w środku – istna stajnia Augiasza!

Tym co uskrzydla dyslektyka, zresztą jak każde dziecko, jest zabawa. To ona pomaga odkrywać świat i zapamiętywać go. Lepsze zapamiętywanie zapewnić mogą jedynie pozytywne emocje, które powodują silne zaangażowanie. Ważny jest również element odkrycia, rozwiązania zagadki, lub doprowadzenia do samodzielnego poznania. Nie każda zabawa, nie każdy pomysł sprawdza się u każdej osoby. Zresztą, jak coś jest do wszystkiego to znaczy, że jest do niczego – tak samo w edukacji – jak coś jest dla wszystkich to znaczy, że jest dla nikogo.

Znam swoich uczniów i wiem co się sprawdzi w ich przypadkach. Jedynym co łączy wszystkie dzieci to chęć bycia kreatywnym i akceptowanym.

Świetną zabawą dla dzieci dyslektycznych jest zabawa w „tajemnicze pudełko”

Chodzi o to by pobudzić wyobraźnię i stworzyć obrazy, które dyslektyk będzie mógł przywołać podczas na przykład sprawdzianu. Takie magiczne pudełko, to nie tylko świetna zabawa, którą sama pamiętam z przedszkola, ale budząca ogromne emocje i chęć rywalizacji przygoda.

Opcja 1.

Z młodszymi dziećmi bawimy się w odgadywanie przedmiotów

Opcja 2.

Każdej rzeczy przypisany jest kolor bądź słowo np. tomato – red. Zgadujący musi wybrać słowo i podać kolor przedmiotu.

Opcja 3.

Kto odgadnie najwięcej przedmiotów w określonym czasie – praca z „gotowaczem jajek”

Opcja 4.

Słowa na tę samą literę. Przygotowujemy karty ze słowami, do kartonu wkładamy słowa, które uczeń już dobrze zna i do dzieła!

Opcja 5.

Litera, która jest na początku słowa, występuje w innym wyrazie – znajdź ten wyraz i zapisz go na tablicy. – może być na czas.

Gra w BINGO

Presja czasu, to jeden z bodźców, który wyprowadza dyslektyków z równowagi. Nie są oni w stanie skupić się gdy obok czas płynie i jest to namacalne (przesuwanie się wskazówki). Jednak każdy lęk można oswoić, a ekspozycja ucznia na stres spowoduje, że zacznie się z nim oswajać.

Postanowiłam zrobić pudełko z kartonu i T-shirta, ale sposobów i wersji jest zapewne wiele. Można przedmioty schować w woreczku, bądź pod jakąkolwiek chustą.

Celem jest dobra zabawa: feel free!

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *