Nauczyciel w roli trenera i obserwatora? Bardzo podoba mi się to podejście. Wypłynęło z kultury fińskiej i fińskiego podejścia do edukacji dzieci.

Luz blues?

Założenia są wyjątkowo proste – nauczyciel jest obserwatorem i nie ingeruje w proces poznawczy, mówiąc dzieciom co mają robić. Nie strofuje ich i nie upomina. Daje prawo do nieumienia. To dzieci odkrywają i poznają. Nauczyciel czuwa, wyznacza drogi, ale to uczniowie decydują czy tą drogą pójdą. Jeśli wydaje im się wystarczająco ciekawa, uczniowie wkładają w naukę całe swoje serce.

Staram się w czasie lekcji, skłaniać, nie zmuszać, dzieciaki do mówienia. Celem moim jest obudzenie w nich odwagi do wypowiadania słów w obcym języku. Oczywiście, na początku często popełniają błędy, jednak w trakcie trwania zajęć (czytania, słuchania, mówienia przez nauczyciela) błędy zanikają.

W tym pomagają mi ciekawe pomoce edukacyjne, które mogę wykorzystać na wszystkich zajęciach, w różnych grupach wiekowych. Choć mata EDU-Sense przeznaczona jest dla dzieci z edukacji wczesnoszkolnej i młodszych, udało mi się zaprojektować lekcje również dla starszych dzieciaków.

Praca z dyslektykiem na lekcji

W klasach I-III nie stwierdza się dysleksji, jednak można już zauważyć, u których występuje jej ryzyko. Działania na układzie współrzędnych, są dla dzieci z ryzykiem dysleksji bardzo trudne. Dyslektycy, jak już pisałam wcześniej, lubią pracować na konkretach (można przeczytać tu), wizualizować słowa, często w sposób dosłowny. Takie ćwiczenia jakie zaprezentowałam poniżej, angażują ich, nie męczą (biorą w nich aktywny udział wszyscy uczniowie), wyznaczają konkretne cele do realizacji, nie stawiają dyslektyka w centrum uwagi nauczyciela i klasy. Przede wszystkim wiadomo, kiedy zadanie się skończy. To dla dyslektyka bardzo ważne.

Nauka odczytywania godzin

W młodszej grupie rozpoczęliśmy naukę odczytywania godzin. Oczywiście, najpierw nastąpiło krótkie wprowadzenie (godziny pełne i 30 minut po). Następnie dzieci przystąpiły do wykonania zadania.

Dzieci dostały kolorowe kubeczki, następnie losowały karteczkę z godziną. Odczytywały ją i stawiały kubek na przypisanym do godziny polu.

Zadanie polegało na odszyfrowaniu godziny, która wyłoniła się na macie z ułożonych kubeczków. Jej odczytanie nie było proste, ale po chwili namysłu, dzieci swobodnie ją odczytywały. Niektóre godziny miały przypisane zadania (shake hands with everybody in the classroom). Następnie należało zapisać godzinę na kartce, napisać prawidłowo jak ją odczytujemy i przynieść do sprawdzenia nauczycielowi.

Współzawodnictwo, determinacja i chęć zwycięstwa do tego stopnia zmobilizowały dzieciaki, że prosiły o następne ćwiczenie!

Dla rodzica:

Warto czasem pograć rodzinnie w statki (zauważyłam, że dzieciaki naprawdę rzadko grają w tę grę)

Zakodować na kartce obrazek (gwarantowana chwila ciszy!)

Oto kilka przykładów znalezionych w internecie. Można się inspirować lub wspomagać gotowymi pracami (na przykład TU) Polecam, na każde deszczowe popołudnie, dzień na plaży, lub rodzinny piknik. Bawić się i rozwijać zdolności matematyczno-językowe można dosłownie wszędzie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *