Dysleksja to temat trudny głównie dlatego, że wciąż mało znany. Pomimo, że właściwie wszyscy znamy ten termin, gdy stajemy oko w oko z dyslektykiem, nie wiemy dokładnie „czym to się je”. Sytuacja wygląda nieco lepiej z perspektywy nauczyciela, ale rodzic i sam uczeń ma prawo czuć się zagubiony.

Oto 5 zasad dobrej współpracy z dyslektykiem:

1. Zrozumienie czym jest dysleksja

Jest wiele opracowań na ten temat, często jednak niezrozumiałych … dla samego nauczyciela, a co dopiero dla rodzica. Sposób funkcjonowania mózgu, przebieg neuronów, elektronów i innych „migotek” niezbyt nas interesuje. Prosty sposób na wytłumaczenie to: patrzy, a nie widzi. Oczywiście dysleksja ma wiele oblicz, odcieni i zabarwień, występuje w różnym natężeniu, ma różną moc ale to główne hasło, które ją opisuje.

2. Dostrzeżenie i zrozumienia potrzeb w nauczaniu

Jeśli jesteśmy już na etapie pogodzenia się, że nasze dziecko lub uczeń będzie miało trudności w edukacji, warto poznać je na tyle, by zrozumieć jego potrzeby. Ważnym jest, by te potrzeby zaspakajać. To podobnie jak z podstawowymi potrzebami życiowymi. Kiedy dziecko jest spragnione, należy je napoić, kiedy jest głodne, musi coś zjeść, kiedy jest zimno, musi się ubrać cieplej, a kiedy dziecko dyslektyczne jest kinestetykiem, należy umożliwić mu naukę w ruchu. Niewątpliwie, jest to najtrudniejszy etap do przejścia – etap poznania, przyjrzenia się, skupienia uwagi i wyczulonej spostrzegawczości.

3. Wiedzy, jak się uczyć

Nauka czytania i pisania potrafi być mordęgą dla dziecka dyslektycznego. Gdy dołożymy do tego frustrację rodzica i nauczyciela to taki ładunek potrafi zmiękczyć i zniechęcić największego twardziela. Pamiętajmy przy tym, że często mamy tu do czynienia z kilkulatkami bądź nastolatkami. Kiedy nauczyciel próbuje nauczyć dziecko słowa „skakać” w języku angielskim i jedynie napisze je na tablicy, następnie karze przepisać i się „nauczyć” na pamięć, to dziecko dyslektyczne zapamięta to słowo jedynie z pisowni, ale kiedy usłyszy je w wersji fonetycznej będzie ono dla niego słowem obcym.

Podczas pracy – często na podłodze 🙂

Dyslektycy różnią się między sobą, czasem jak ogień i woda, dlatego jest tak wiele metod nauczania dyslektyków, ale jedyną zasadą jest wsłuchanie się w potrzeby ucznia (patrz punkt 2). Z pewnością należy pozwolić na ruch, bawić się kolorami, różnicować zajęcia i zmieniać aktywności w klasie. Ważnym jest by dać dyslektykowi narzędzia do nauczenia się i pokazanie jak z nich korzystać na przykład: zrób pasjans by nauczyć się słówek.

4. Nie wzbudzać strachu ani lęku

Krzyk, szantaż, naciski na niewiele się zdadzą gdy mamy do czynienia z dyslektykiem. Ogólnie to niedobra praktyka ale podwójnie nieopłacalna w omawianym przypadku. Sprawdzi się tu stawianie wyzwań, pochwała po wysiłku i ciężkiej pracy oraz pokazywanie efektów.

Jeden z moich uczniów otrzymał tekst do przeczytania na ocenę. Niestety, uczeń twierdził, że nigdy w życiu nie nauczy się tego czytać. Nagrałam głos ucznia gdy czytał tekst po raz pierwszy, a po godzinnej pracy, która wcale mu się nie podobała, nagrałam go jeszcze raz. Nie mógł poznać samego siebie i uwierzyć w swoje możliwości. Powiedziałam mu: „Zrobiłeś świetną robotę, to Twoja praca”. Przez całą godzinę ścierałam się z jego niechęcią do ćwiczeń, uważał je za głupie i niepotrzebne, ale tylko ten jeden raz. Następnym razem nasza praca wyglądała całkiem inaczej. Gdybym wkurzyła się i wybuchła w odpowiedzi na jego niepochlebne słowa na temat jak uczę, straciłabym kontakt bezpowrotnie.

Grunt to pomóc wystartować 🙂

Wiem również, że wielki strach wzbudzają w dyslektykach sprawdziany. Stres często powoduje u nich spowolnienie procesów myślowych, stąd też wydłużenie czasu pracy. Jednak w szkole, szczególnie państwowej, jest to nierealne do zrobienia. Dlatego moim uczniom proponowałam wykreślenie zadania, które ich „przeraża”. Co ciekawe, każdy z nich, wykreślał inne zadanie. Czas pracy pozostawał taki sam dla wszystkich uczniów i dzięki temu inne dzieci, po zebraniu przeze mnie prac, nie wołały: pani, a ona wciąż ma sprawdzian, to niesprawiedliwe!.

5. Odnaleźć mocne strony ucznia

Każdy uczeń dyslektyczny wymaga indywidualnego podejścia. Pomimo różnic między dziećmi, każde dziecko, również dyslektycy, posiadają mocne strony. Ciekawość świata, wnikliwość, posiadanie niesamowitej pamięci długotrwałej szczególnie w kontekście doświadczeń lub zdarzeń oraz myślenie obrazami dzięki czemu potrafi znaleźć punkt wspólny między kilkoma tematami to tylko niektóre z licznych mocnych stron dyslektyka. Atuty dziecka można poznać poprzez wnikliwą obserwację.

Powiedzenie uczniowi „Jesteś dobry w szukaniu informacji/znajdowaniu błędów w tekście/w mówieniu/czytaniu/itp..” dodaje skrzydeł i wzmacnia. Nieważne jak uczeń wypada na tle klasy, ważne w czym on jest najlepszy sam dla siebie.

Każdy z nas jest inny, nawet kiedy patrzymy w tym samym kierunku, inaczej odbieramy to co widzimy.

Dmuchajcie w żagle dyslektyków! Przecież nie wiecie co z nich wyrośnie!

Sławni dyslektycy:
  • Albert Einstain
  • Leonardo Da Vinci, Hans Christian Andersen
  • Thomas Alva  Edison
  • Winston Churchil
  • Tom Criuse. 

1 komentarz do “5 potrzeb każdego dziecka z dysleksją na początku roku szkolnego i każdego następnego dnia w szkole”

  1. Wartościowy, super post. Mam dziecko z dysklecja i dokładnie jak piszesz - nic na sile, tylko chwalić i pokazywac jak sobie daje radę:) na pewno skorzystam z innych Twoich rad- nagranie głosu!!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *