Czas w domu to czas w domu. Żadne dziecko nie będzie chciało w tym czasie wkuwać słówek, utrwalać gramy, ani tracić czasu na nic co związane jest ze szkołą. Dlatego też, jeśli komuś zależy na nauce języka obcego, ale wyłącznie w formie zabawy, zapraszam do poczytania i wprowadzenia tych gier w życie choćby w formie rodzinnej rywalizacji.

Moim celem jest zachęcenie dzieci do samodzielnej nauki, oraz by umiały znaleźć sobie rozwiązania, które są dla nich wygodne i przyjemne.

Zabawa 1 – PASJANS

Brzmi „babciowo” jak stwierdził jeden z moich uczniów. Rzeczywiście, już dawno nie widziałam żadnego dziecka czy nastolatka przekładającego karty do gry. Niestety, dużo zabaw manualnych odpadło z powszechnego użycia. Dlatego też wskrzesiłam pasjans, ale w jego uproszczonej wersji, jaką znałam ze szkoły.

Zasady zabawy: przygotowujemy karty (najlepiej o wymiarach zwykłych kart do gry). Na jednej karcie piszemy słówko po angielsku, na drugiej karcie – jego tłumaczenie. Polskie słówka rozkładamy w pionie, tak by je widzieć i dołączamy do nich słówka angielskie. Kiedy zostają nam dwa ostatnie słowa bez par i dwie zakryte karty ze słówkami, musisz pomyśleć życzenie i ułożyć karty (nie zaglądając jakie słowa są na nich) obok polskiego tłumaczenia. Odkrywasz i sprawdzasz czy udało się położyć słowa obok prawidłowych tłumaczeń. Jeśli tak – Twoje życzenie się spełni!

Zabawa 2 – KUBECZKI

Rozkładamy karty obrazkowe lub słówka, a na nich kubeczki papierowe, plastikowe bądź szklane (ważne żeby nie prześwitywały!). Pod kubeczkiem kładziemy fant. Może to być pomponik, gumka do mazania, cukierek, cokolwiek. Sky is the limit! Druga osoba musi znaleźć fant poprzez zadawanie pytań. Ważne, by ustalić jedno pytanie i podstawiać jedynie na przykład nazwy zwierząt. Oto moje trzy przykłady najpopularniejszych pytań ćwiczonych w przedszkolu:

  • Is it a pig?
  • Is a pig pink?
  • Has a pig got a pompom?

Zabawa 3 – SZCZĄTKI SŁÓW

To zabawa już nieco wymagająca i niestety nie mam dla Was dobrych wieści… nie da się oszukać dziecka, że to TYLKO i WYŁĄCZNIE zabawa. Ale do nauki słówek, ich wymowy i pisowni, jest niezastąpiona. Wypisujemy słówka, których musi dziecko się nauczyć. Następnie na pozostałych kartkach wypisujemy jedynie najtrudniejsze w zapisie części słów (są to najczęściej te części, które ulegają zmianie w czasie wymowy) i rozkładamy je po domu. Mówimy słówko po polsku a dziecko musi przynieść te litery, które mieszczą się w tym słowie. Nauka w ruchu zawsze przynosi większe i smaczniejsze owoce niż ślęczenie przy biurku 🙂

Dajcie znać czy zabawy się przydały i czy choć trochę umiliły czas 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *