Znacie to uczucie, kiedy odkryjecie, że właśnie wygraliście w totka? Nie? Ja również nie! Ale… ale myślę że to uczucie może być bliskie temu jak poczułam się na jednych z zajęć dla maluchów.

Historia z jajkiem…

Pewnej soboty udałam się w miłym towarzystwie moich córek, po kilka konkretnych zakupów, do sporego molocha zakupowego… Oczywiście, nie sposób nie wejść do TKMax’a, szczególnie jeśli przechodzi się koło niego kilka razy. Szwendając się między pólkami w dziale kuchennym, natknęłam się, jak mi się wydawało, na super gadżet, na który polowałam od dłuższego czasu – porządny minutnik do gotowania jajek. Często korzystam właśnie z tego gadżetu na zajęciach edukacyjnych i co rusz potrzebuję nowego. Kupiłam jajko bez wahania, gdyż nie dość, że było w atrakcyjnej cenie, to miało niezwykle miłą minę i zdawało się odpowiednie do trzymania w małych rączkach. Wydawało się czekać na mnie od dawna…

Punkt szczególnej nerwowości

Gdy podekscytowana wróciłam do domu i otworzyłam hermetyczne opakowanie – co zajęło mi kilka dobrych chwil, bo opakowanie przypominało przenośny, przeźroczysty i dobrze zabezpieczony bunkier dla jajka, zdenerwowałam się. Niestety, minutnik okazał się garnkiem do gotowania jednego jajka! Jednego! Rozumiesz? Kto, na miłość boską gotuje jedno jajko?

Już miałam wyrzucić je do kosza, kiedy stwierdziłam, że wezmę je do szkoły i postawię na jakiś czas na półce, bo przecież całkiem niebrzydko wygląda.

Po każdej burzy przychodzi słońce

Postawione na półce, samotne i porzucone przyciągnęło uwagę najpierw mojej najmłodszej grupy uczniów. Słodkie trzylatki są wszędzie i muszą wszystko wiedzieć, więc gdy pytają o cokolwiek muszę natychmiast zaspokoić ich ciekawość. „A co to jest?”, „A będziemy się jajem bawić?”, „A kiedy?” – No jak to kiedy? Teraz!

Gdy pokazywałam im jajo, wpadłam na pomysł schowania obrazków do środka. Bingo! W ten sposób przećwiczyłam całą masę słownictwa na temat jedzenia oraz zwroty! Jajko ma w górnej części dziurkę, która pierwotnie służyła do nakłuwania jajka specjalnym szpikulcem. Nam posłużyła do zaglądania do środka.

Jak się bawić?

Zabawa 1.

Dzieci zamykają oczy, a nauczyciel chowa w środku obrazek jedzenia (może być inny – wszystko zależy od omawianego tematu). Uczniowie zgadują co jest w środku.

What’s inside?

Poszczególni uczniowie odpowiadają, a następnie sprawdzają zaglądając przez dziurkę, czy mieli rację. Osoba, która odpowie prawidłowo, chowa obrazek w kolejnej rundzie.

Zabawa 2.

Dzieci siedzą w kole i podają sobie jajo odliczając do 5 lub powtarzając jeden z poniższych przykładów (uczestnikami są małe dzieci, więc wybieram do mówienia słowa, które wymówią z łatwością.

White egg!

Two eyes!

What’s inside?

Kiedy klasnę w ręce, osoba, która trzyma jajo ma za zadanie podbiec do rozłożonych w pewnej odległości kart i podać kartę, o której mówię. To prosta odmiana zabawy „Hot Potato”

Zabawa 3.

Do tej zabawy potrzebujesz dwóch zestawów takich samych kart (miniaturowych, które zmieszczą się w jajku oraz obrazków w regularnym rozmiarze). Schowaj obrazek jedzenia do jajka. Dzieci wybierają sobie po jednym obrazku z drugiej puli. Starsze dzieci mogą zapisać swoje słowo na tablicy lub kartce. Kto odgadnie?

I think there is milk!

I think there is an apple!

I think there are grapes!

Tak oto nikomu niepotrzebne jajo stało się jedną z moich ulubionych pomocy podczas zajęć. Dzieci są zachwycone, zaciekawione oraz wyostrzają zmysły, by odkryć co jest w środku jajka. Starają się jak najszybciej zapamiętać słówka i użyć ich, gdyż na zajęciach nie uznaję odpowiedzi w języku polskim. Zabawy nie muszą być skomplikowane i wymagać wielu przygotowań, ale ważne jest dla mnie, by pobudzały odwagę w mówieniu!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *